• Wpisów:13
  • Średnio co: 103 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 16:18
  • Licznik odwiedzin:3 871 / 1447 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Weszliśmy razem do wielkiej sali tronowej.
Mój kuzyn podprowadził mnie do tronu ze złota ,pocałował i puścił moją dłoń.
Niepewnie usiadłam na tronie , a Alex stanął obok mnie.
-Jak wiesz ciemność chce przejąć nasze tereny-Zaczął-Dla dobra królestwa musisz się ożenić i wydać na świat potomka ,aby zapewnić ciągłość rodu.
Zaschło mi w gardle ,ale mimo tego zapytałam...
-Mówisz o tym tak normalnie..Jak?
Uśmiechnął się kpiąco.
-Mimo iż z wieloma rzeczami się nie zgadzam to musi tak być.
Staliśmy tak w ciszy mierząc się wzrokiem i wtedy do sali tronowej wpadła kobieta ubrana w zielono zgniłą suknię , jej twarz zdobiły zmarszczki.
Alex spojrzał na nią , na co ona skłoniła się.
-Panie mój-Zwróciła się do Alexa-Przybyły odpowiedzi.
Spojrzałam pytająco na Mężczyznę.
Alex zabrał listy i wyprosił kobietę.
-To Maria moja zaufana służąca , jest dla mnie jak matka-Powiedział-A te listy to zaproszenia na bal.
Zapadła niezręczna cisza.
-Teraz jest ten moment w którym ty powinnaś zacząć wrzeszczeć 'Bal!W co ja się ubiorę!?' -Zażartował.
Roześmiałam się i wstałam z tronu.
Moje stopy powoli zaprowadziły mnie przed Alexa.
-Poproś proszę moje pokojówki i Chrisa ,aby tu przyszli.
-Oczywiście , Pani.-Skłonił się i wyszedł z sali.
Usiadłam znowu na tronie ,był wygodny.
Rozejrzałam się po sali i ujrzałam obraz w złotej ramie.
Piękna kobieta o złotych włosach i moich oczach patrzyła na mnie z uśmiechem , była taka szczęśliwa.Obejmował ją mężczyzna , w koronie na głowie.Miał brązowe włosy i mleczne oczy ,a było w nich tyle ciepła i miłości ... i wtedy zobaczyłam dziecko na rękach kobiety.
Małe zawiniątko z zielonymi oczami.
Przeczytałam napis pod obrazem

'Król Karol i Królowa Meropa z Księżniczką Ellen ,
oby panowali jak najdłużej.'

Czyli to ja byłam tym dzieckiem , uśmiechnęłam się szeroko ukazując białe zęby.
Wtedy do sali wszedł Christoff ,a za nim podążały moje trzy pokojówki i cztery damy dworu , na samym końcu do sali wszedł Alex z moją strażą przyboczną.
Wszyscy skłonili mi się nisko.
-Dobrze ..-Zaczęłam- Christoffie?
-Tak , Pani.
-Sporządź listę zaproszonych i osobną listę książąt- Powiedziałam z uśmiechem- Przynieś mi ją jutro wieczorem , a teraz możesz odejść.
Chris kiwnął głową i wyszedł z sali.
-Moje damy dworu , proszę was o przygotowanie projektu sukni macie na to tydzień-Powiedziałam patrząc na grupkę dam- potem projekt przekażcie mi.
Damy dworu ukłoniły się z uśmiechem i szybko wyszły z sali.
Mimo iż już ich nie było w sali dalej słyszałam ich rozmowy.
-Kiedy dokładnie odbędzie się bal?-Zapytałam Alexa.
-Za dokładnie trzydzieści dni-Powiedział i spojrzał na mnie pytająco.
Zamyśliłam się i wstałam z tronu.
-Czy uszyłybyście sukienkę , dla mnie według projektu dam?
Pokojówki zgodnie kiwnęły głowami.
-Dobrze ,za tydzień dostaniecie projekt!-Powiedziałam uradowana.
Nagle z szeregu wystąpiła najmłodsza z pokojówek.
Miała może piętnaście lat , spojrzała na mnie.
-Pani , ale ja nie wiem czy to nie za mało czasu...
Już otworzyłam usta ,aby jej odpowiedzieć lecz przerwał mi Alex.
-Nie jesteś tu od myślenia..-Powiedział dobitnie ,a jego oczy pociemniały.
-Wybacz jej ,Panie-Powiedziała starsza pokojówka.
-Nie jestem tu od wybaczania.-Powiedział Mój kuzyn.
W tym momencie wszystko potoczyło się szybko.
Alex stanął przed młodą pokojówką i rozkazał jej 'Użyj lepiej głowy do bicia nią o ściany' i wtedy pokojówka wbrew sobie zaczęła uderzać głową w ścianę.
-Alex!-Krzyknęłam- Przestań!
Szybko podbiegłam do pokojówki zaczęłam ją odciągać od ściany ,ale to nic nie dało.
Po głowie pokojówki ciekła krew.
Podeszłam do Alexa i wykrzyczałam mu w twarz.
-Przestań do cholery!Ona nic ci nie zrobiła.
Wtedy młoda pokojówka przestała uderzać głową w ścianę i upadła na ziemię.
-Pomóżcie jej.-Rozkazałam pokojówką.-Wszyscy wyjdźcie z tej sali!
Wtedy gdy zatrzasnęły się za ostatnią osobą , warknęłam...
-Czemu to zrobiłeś?!
Alex milczał , a jego oczy były jak lód.
Spojrzałam an ścianę na której była krew i wtedy mimowolnie zaczęłam płakać.
-Co ty robisz?
-Płaczę.
-Nie płacz.
-Przepraszam.
-To ja powinienem przeprosić.
-Tak ,masz rację.
-Przepraszam.
-Nie mnie , tylko tą pokojówkę-powiedziałam i opuściłam salę tronową zostawiając młodego mężczyznę samego ze swoimi myślami.
Jakimś cudem wróciłam do mojego pokoju i zasnęłam , śniąc o tym jak może wyglądać 'Ciemna' strona skoro ta jest 'Jasna'.

---------------------------------
Danke za przeczytanie!<3

Wyobrażenie dam dworu Ellen.

 

 
"Najczęściej spotykaną formą maski jest uśmiech."




W salonie na blado zielonej kanapie siedział Chris ,a obok niego Caro.Wyglądali tak ślicznie razem ,jak z obrazka.
Przynajmniej oni się nie zmienili.
Ruszyłam niepewnie ku nim i wtedy go zobaczyłam.
Na fotelu przy małym stoliku siedział młody mężczyzna.
Jego włosy były w kolorze blondu ,ułożone w nieład,a usta ładne i pełne przyciągały mnie i wtedy spojrzałam w jego oczy ... ach ... takie oczy!
Patrzyły na mnie piękne stalowoszare oczy ,ale zaniepokoiła mnie w nich dziwna pustka.
Przez jego policzek biegła szrama , która nie odbierała mu urody.
Stanęłam jak wryta i nie wiedziałam co powiedzieć.
Mężczyzna podniósł się z fotela i z uśmiechem podszedł do mnie.
-Witaj , kuzynko.-Ukłonił się.
Kiwnęłam mu tylko głową , byłam jak sparaliżowana.
-Zostawcie nas - Mój kuzyn zwrócił się do dwójki na kanapie z pogardą.
Chris i Caro z zaciśniętymi zębami wstali , ukłonili się i wyszli trzaskając drzwiami.
Skrzywiłam się lekko.
-Usiądź - Polecił mi Alex.
Siadłam obok niego na kanapie i patrzyliśmy się na siebie w milczeniu.
-Przepraszam , jestem trochę ...Zagubiona - Bąknęłam , przerywając ciszę.
-Wiem , mnie nie musisz się bać jestem twoim kuzynem -Uśmiechnął się.
-Opowiesz mi coś o sobie?-Zapytałam ,na co on kiwnął głową twierdząco.
Właśnie w taki sposób dowiedziałam się ,że Alex ma 24 lata , mieszka w tym zamku i ma pokój na przeciwko mnie.
Jest drugi w kolejce do tronu , zaraz po mnie.
Jeździ konno i będzie mnie uczyć jak panować nad moją magią ...Stop! Jaką magią...!?
-Czekaj ... jaką magią?-Zapytałam przestraszona.
Uśmiechnął się szeroko ,a uśmiech ten nie sięgnął oczu.
-Każdy z członków rodziny królewskiej ma jakieś moce , ja manipuluję ludźmi.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Nie wierzysz...-Uśmiechnął się kpiąco - Wstań i podskakuj.
Nagle moje ciało przestało mnie słuchać , wstałam i zaczęłam skakać.
-Przestań! Wierzę!
On tylko kiwnął głową i przestałam , spojrzałam na niego zła.
Wymamrotałam pod nosem 'dupek' , musiał to usłyszeć bo wstał i wyszeptał ...
-Jutro zajmiemy się odkrywaniem twojej mocy ,a teraz proszę choć ze mną.
Podał mi swoje ramię ,a ja niepewnie pochwyciłam je.
Ruszyliśmy wolno przez korytarz ,a moje obcasy stykały dźwięcznie.
Z perspektywy czasu myślę ,że gdybym z nim nie poszła nic by się nie wydarzyło ... nic złego ...

-------------------------------------------------
Hej.
Brak czasu i brak chęci.;/
Przepraszam po raz tysięczny.
Chciałam porzucić to opowiadanie ,ale doprowadzę je do końca.
Dziękuję za komentarze.<3

 

 
"Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego".
~ Jonathan Carroll.


W głowie mi szumiało ,a nogi odmawiały mi posłuszeństwa i wtedy gdy miałam upaść pod stopami poczułam posadzkę.
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się.
Podłoga była wyłożona ciemno niebieskimi kafelkami , które lśniły niczym gwiazdy. Ściany również były niebieskie ,ale w kolorze błękitu nieba.
W sali było jasno przez duże okna i właśnie w tej chwili ujrzałam ustawiony pod ścianą rządek składający się z około dwunastu osób.
Spojrzałam niepewnie na Caroline.
-To sala balowa ,a to twoja najbliższa służba i nie tylko -powiedziała.
Christof i Caroline zaczęli iść w stronę służby ,a ja podążyłam za nimi.
Caro przedstawiłam mi wszystkich ,ale nie po imieniu tylko jako kto będą mi służyć.
Tak oto poznałam moje 3 pokojówki , 4 damy dworu i 4 członków straży przybocznej i mojego kuzyna Alexa.
-Dobrze - Zabrał głos Christof po przedstawieniu- Twoje pokojówki zaprowadzą cię do pokojów ,a potem spotkasz się z księciem Alexem.
Skinęłam głową i poszłam za moimi pokojówkami ,które zaprowadziły mnie przed duże białe drzwi i otworzyły je.
Moim oczą ukazał się duży ,ale mniejszy od sali balowej pokówj w kolorze brzoskwini z drewnianą podłogą.Pierwsze co zobaczyłam po wejściu do środka to wielkie łoże z baldachimem wykonanym z różowego jedwabiu.Chyba miałam otwartą buzię dobre parę minut ,ale pokojówki czekały cierpliwie.
W końcu jedna wskazała mi na drzwi które jak się okazały prowadziły do łazienki.
Wzięłam kąpiel w białej wannie ,a po niej owinęłam się białym ręcznikiem i wyszłam do pokojówek.
One ubrały mnie w piękną czerwoną sukienkę ,a na nogi założyły czerwone buty ze złotymi obcasami.
-Panienka będzie musiała przyzwyczaić się do niszenia gorsetów-Powiedziała mi pokojówka o czekoladowych oczach.
Skrzywiłam się i zapytałam.
-Czy to będzie konieczne?
Pokojówka tylko kiwnęła głową i założyła mi na szyję czerwony naszyjnik.
Podeszłam do lustra i przejrzałam się

Uśmiechnęłam się szeroko.
-Panienko teraz tylko trzeba zmienić pani wygląd-Powiedziała jedna pokojówka.
-Ach , dobrze.
Nie wiedziałam zbytnio o co chodzi pokojówce więc
usiadłam niepewnie na krześle ,a pokojówka położyła na moich dłoniach mały zielony kamień.
-Ten kamień ma moc zmieniania rzeczy i ludzi , to nie jest Panienki prawdziwy wygląd-Powiedziała najstarsza pokojówka-Zamknij oczy ,Panienko.
Posłusznie wykonałam jej polecenie i po kilku minutach osłyszałam 'Och'.
Wystraszona otwarłam oczy i oddałam kamień pokojówce ,a ona dała mi lusterko.
Moje oczy były dalej zielone lecz jaśniejsze , natomiast włosy przybrały kolor karmelu.
Moja skóra była brzoskwiniowa bez żadnej skazy.
Oddałam małe lusterko służącej.
-Jestem gotowa-Powiedziałam wstając.
Pokojówki wyprowadziły mnie na korytarz i poprowadziły do czarnych drzwi z wygrawerowanym napisem
'Przyjaciół sprawdzaj, sprawdzonych kochaj'
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na pokojówki.
-Wy nie wchodzicie?-Zapytałam je.
-Tylko rodziny królewskie mają prawo przejść przez te drzwi lub ten kto jest naznaczony.
Kiwnęłam głową i wolno podeszłam do drzwi i pchnęłam je ,a moim oczom ukazał się piękny widok...

----------------------------------------------------------------
Wybaczcie ,że tak długo nic nie dodawałam.
Brak weny i czasu. ;>
Dzisiejszy rozdział dosyć nudny ,ale to się rozkręci.
Jeśli są ty jakieś błędy ortograficzne to przepraszam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Ostatni dzwon
Ostatni ton
Ponury ton
Dźwięk pożegnania
Dźwięk przeznaczenia
Dźwięk końca tego istnienia.

Tej nocy nie spałam i myślałam - Jak pożegnać tych za których wskoczyłabym w ogień?
Tak , wskoczyłabym. Kiedyś nie byłam pewna ,ale dzisiaj w dniu pożegnania wszystko się zmieniło.
Było trochę po piątej ,a ja wolno niczym upiór weszłam do pokoju mojego małego brata Toma.Spał słodko ,a ja usiadłam na jego łóżku i zaczęłam.
-Tom , bardzo cię kocham , wszyscy cię kochamy.-Wyszeptałam ,a w oczach stanęły mi łzy-Chcę ci tylko powiedzieć ,że jesteś najlepszym bratem , poradzisz sobie.
Przerwałam bo głos mi się załamał.
-Kiedyś tu wrócę i mam nadzieję ,że będziesz szczęśliwy i to bardzo , przepraszam.
Ucałowałam go w czoło i wróciłam do swojego pokoju ,spakowałam swoje książki i usiadłam na łóżku.
-Czemu się pakujesz?-Usłyszałam głos Adele.
-Wejdź.
Moja siostra weszła do pokoju i usiadła obok mnie.
-Płakałaś?
-Tak.
-Czemu?
-Bo ja będę musiała o..-ugryzłam się w język i skłamałam-wyjechać na kilka lat.
Adele patrzyła na mnie , była w szoku.
-Odejdziesz jak tata?
-Nie , ja będę zawsze przy tobie , będę cię obserwować i gdy będzie ci ciężko wezwij mnie-Wyszeptałam.
Ona przytuliła mnie i zaczęła płakać. Tak płakałyśmy razem , wtulone w siebie ostatni raz.
-Mówisz jakbyś umierała.
-Śmierć nie zawsze znaczy chorobę i ból , czasem oznacza początek nowego istnienia.
Oddałam Adele jej naszyjnik i buty , sukienkę kazała mi zachować.
Na pamiątkę dałam jej moje piękne , wieczne pióro.
-Muszę iść-Powiedziałam.
-Nie żegnasz się z mamą?
-Nie -Bąknęłam to złamało by mi serce.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Przytuliłam ją ostatni raz i wybiegłam z domu.
Serce kazało mi zostać ,ale rozum mówił ,że nie należę do tego świata.
Jak to jest ,że człowiek gdy straci coś cennego zaczyna sobie uświadamiać ile to dla niego znaczyło.
Zadzwoniłam do Caro i powiedziałam ,że jestem na przystanku.
Ona kazała mi czekać a siebie kilka minut ,a one przemieniły się w godziny ,dokładnie to dwie.
Gdy Caro i Chris pojawili się obok mnie , uśmiechnęłam się.
-Przykro mi-Powiedziała Caro-Jesteś gotowa , księżniczko?
-Tak-bąknęłam i założyłam naszyjnik ,a zegar na wieży wybił południe.
Tak oto dokładnie w południe pożegnałam Ziemię.


-----------------------------------------------------

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Przed prawdą nie obronią okopy
ani zasieki, ani bunkry
i tylko ona może zdobyć
to, czego nie udało się wziąć szturmem.

Przed prawdą nie uciekną
tyran, intrygantka, kłamca, , obłudnik,
lecz zawsze bywa ciężko,
nawet gdy tylko trochę się spóźni.


Weszłam razem z Christofem na teren dużej działki.
Była bardzo zadbana ,a domek stojący po środku wyglądał bajkowo.
-To domek letni mojej kuzynki-Powiedział.
Uśmiechnęłam się ,a on złapał mnie za rękę i pociągnął do środka domu.
Usłyszałam muzykę i zobaczyłam Caro , tylko Caro.
Zdziwiłam się ponieważ kazali mi się tak odpicować ,a nie ma tam nikogo innego.
-Hej-Wyszeptała Caro i pocałowała mnie w policzek.
Wybąkałam 'Cześć' ,a w moim głosie było słychać lekką chrypkę.
Caroline zaprowadziła mnie do kanapy na środku małego saloniku.
-Musimy porozmawiać-Zaczęła niepewnie-Obiecaj ,że mimo wszystkiego co ci powiem ,zostaniesz.
-Do końca-Obiecałam.
Zapadła chwila ciszy , patrzyłam na moją przyjaciółkę ,która gapiła się na swojego brata.
Czułam się jakby rozmawiali bez słów i wtedy Christof podszedł bliżej kanapy - tak jakby chciał mieć pewność ,że nie zwieje.
-Boje się..-Przyznałam.
Caroline uśmiechnęła się smutno i zaczęła.
-Pamiętasz jak nasza Pani z Bioli opowiadała o wierzeniach Greków i Rzymian..?
-Tak , chodzi ci o bogów ?
Ona tylko kiwnęła głową.
-Ellen , pamiętasz jak Profesor snuł teorie na temat innych planet?-Zapytała ,ale ciągnęła dalej-Chodzi o to ,że nie jesteśmy z tej planety , chodzi mi o mnie,Christofa i Ciebie.
Ostatnie słowo zostało wypowiedziane z takim naciskiem ,że zamarłam.
-Jesteś z planety Yin i Yang -Powiedział Chris-Yang oznacza dzieci Słońca ,Yin natomiast dzieci Księżyca i Nocy , kiedyś te przeciwności się uzupełniały.Niestety nastały mroczne czasy , dzieci Księżyca stały się silne i chcą przejąć tereny słońca.
-My jesteśmy dziećmi słońca-Powiedziała Caro-to ona daje nam siłę ,aby żyć jeśli zniknie z naszej planety , umrzemy.
-Wierze wam-Wybąkałam-Mój ojciec gdy żył opowiadał mi historię o Yin i Yang ,ale czy nie da się uratować tego świata przed zagładą.
Nagle zatroskana twarz Caro wykrzywiła się.
-Jest sposób ,nasza księżniczka ,ostatnia z rodu Lumière i jesteś nią ty.
Zapadła krępująca cisza. Ja z rodu Lumière , wątpię.
-Jesteście pewni?
-Tak , nasza Rada czuwa nad tobą.
Ciekawe , ktoś obserwuje cię całe życie ,a ty nic o tym nie wiesz.
-Zabierzcie mnie na tamtą planetę.
Caro wstała i ze stolika na przeciwko kanapy wzięła naszyjnik symbolizujący Yang.
-Ten naszyjnik cię i nas tam zabierze.
Wyciągnęłam rękę po naszyjnik ,ale ona odsunęła się.
-Jesteś tego pewna?-Zapytała-Jeśli z nami pójdziesz twoje życie się zmieni , nie wrócisz już na Ziemię ,a my wymażemy cię ze wspomnień twojej rodziny ,znajomych...
Posmutniałam bo mimo iż przez kilka lat byłam olewana , czułam ,że będzie mi ich wszystkich brakować.
-Tak ,ale dajcie mi jeszcze jeden dzień.
Caroline kiwnęła głową i powiedziała ,że czas się zbierać - była już północ.
Wstałam i mimo propozycji Chrisa z odwiezieniem -odmówiłam ,a moje serce zwolniło bo stres je opuścił.


-------------------------------------------------------
I co?

Zmieniam tak jak chcieliście na fantasty.
Powiem wam ,że kolejny rozdział będzie Smutny ;C i zaskakujący.


 

 
Witam<3
Chciałam dzisiaj was zapytać
Czy wolicie ,aby opowiadania zmienić w Fantastykę ,a może zostawić je w normie?

Proszę o głosy!
 

 
"Jesteś światłem, jesteś nocą
Jesteś kolorem mojej krwi
Jesteś lekiem, jesteś bólem
Jesteś jedyną rzeczą której pragnę dotknąć
Nigdy nie sądziłam że to może znaczyć dla mnie tak wiele, tak wiele."
Ellie Goulding - Love Me Like You Do

Dzisiaj nie śpieszyłam się ze wstaniem , była Sobota.
Zwlekłam się z łóżka , ubrałam stare dresy i założyłam słuchawki.
Posprzątałam w pokoju i przyszedł czas na znienawidzoną przeze mnie czynność - pranie.
Dzisiaj nie było tego dużo - spodnie,kilka bluzek i zielona bluza z wczoraj.
Przed praniem przeszukuję zawsze kieszenie , aby nic się nie zapodziało więc i tym razem tak zrobiłam.
Znalazłam jakieś drobniaki i karteczkę.
Zaciekawiona przeczytałam ją ...
"Spotkajmy się w Sobotę o 20 w Parku
Załóż coś wystrzałowego
Christof"
Zdziwiona spojrzałam na zegarek była 10.12.
Uśmiechnęłam się , szybko wrzuciłam pranie do pralki i poszłam do centrum handlowego.
Tak jak wczoraj sobie obiecałam , postanowiłam się zmienić - dla siebie.Kupiłam tonik do oczyszczania twarzy,podkład i tusz do rzęs.Umówiłam się na wizytę do dermatologa i fryzjera.Nim się spostrzegłam wybiła 15 , więc wróciłam do domu.
Zaniosłam zakupione rzeczy do mojego pokoju i zeszłam na obiad.
Zjadłam sałatkę i troszeczkę kotleta.
Potem podeszłam do pokoju mojej młodszej siostry i zapytałam ..
-Czy możesz pomóc mi się pomalować?
Ona spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
-No , moja siostra nareszcie normalnieje!-Powiedziała i pociągnęła mnie do mojego pokoju.
Usiadłam na krześle ,a ona zabrała się do roboty.
Już po kilku minutach skończyła swoje dzieło i z dumą podała mi lustro
-Och-Powiedziałam-Dzięki!!
I przytuliłam ją.
-Tusz jest wodoodporny więc jak chcesz to nawet możesz płakać.
Uśmiechnęłam się.
-W co się ubierzesz na tę 'randkę'-Zapytała.
Już chciałam powiedzieć ,że to nie randka ,ale Adele już grzebała w mojej szafie.
-Brzyskie..nie modne-Mówiła i wyrzucała rzeczy z szafy.
Po krótkiej chwili stwierdziła , że mamy 'prawie' ten sam rozmiar i pobiegła do swojego pokoju.
Nagle stanęła w drzwiach z czerwoną sukienką w ręce i butami na kilku centymetrowym obcasie.
Ubrałam te rzeczy i muszę przyznać ,mogłabym być modelką.
-No dobrze siostro super zestaw ,ale jak w tym chodzić?-Wskazałam na buty.
Ona uśmiechnęła się.
-Ćwicz , o której wychodzisz?
Spojrzałam na zegarek była już 18.30.
-Wyjdę o 19.40-Powiedziałam-Będę miała czas tam dokuśtykać.
Spojrzałam na drzwi ,ale tam już nie było Adele.
Wzruszyłam ramionami i zaczęłam chodzić w kółko.
Musze przyznać ,że nie było źle.
-Masz jeszcze to.-usłyszałam głos mojej siostry.
Spojrzałam na nią i zobaczyłam w jej dłoniach srebrny wisiorek , szybko podeszła do mnie i zapięła go na szyi.
-To leć kopciuszku-Powiedziała niczym dobra wróżka i podała mi skórzaną kurtkę.
Wyszłam z pokoju i usłyszałam jeszcze tylko..
-Wróć przed północą ,Kopciuszku.
Wyszłam z domu , nie było jeszcze ciemno w końcu zbliżało się lato.
Poszłam wolno do parku , bojąc się zabić w tych butach.
To była by zdecydowanie głupia śmierć.
Stanęłam pod kwitnącą wiśnią , było tu tak pięknie i teraz tu pasowałam , równie piękna jak ten krajobraz.
Nagle poczułam jak ktoś zasłania mi oczy.
-Zgadnij kto to!-Zawołała ,a raczej zawołał.
-Hmm... Ed Sheeran-Zażartowałam.
-Ał-Powiedział z bólem i odsłonił moje oczy-To bolało ,a myślałam ,że mnie rozpoznasz.
Obróciłam się do niego przodem.
'WOW' Tyle tylko powiedział i stał tak dobre kilka minut.
-Co ci się stało?-Zapytał z uśmiechem-Jesteś piękna.
-Tak , moja siostra zamieniła mnie w księżniczkę.
-To pozwól ,że będę dziś twoim księciem-Wyszeptał mi do ucha i podał ramie.
Przyjęłam je i z uśmiechem zapytałam.
-To dokąd idziemy?
-Zobaczysz -Powiedział.
-No wiesz.-Powiedziałam z udawanym wyrzutem-Ja cię prawie nie znam.
Zatrzymaliśmy się.
-Ja ciebie też , nie wiem czy nie jesteś psychopatką wypatrującą bezbronnych chłopców.-Powiedział i wyszczerzył się.
-Haha Tak jestem Kopciuszkiem ,który złapał cię w swoje sidła.-Powiedziałam ironicznie - A teraz prowadź.

------------------------------------------------------

Długieeeeee ;P
Powiem wam ,że będzie gorąco i to bardzo. ;**
Czekajcie cierpliwie

Strój Ellen.
  • awatar Kowalski, opcje!: Przeczytałam na raz wszystkie i muszę przyznać, że są fantastyczne. Zapraszam do siebie, tez piszę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

'Nikt nie wie jak to jest
Za tymi oczami
Za tą maską
Chciałabym, żebyśmy mogli zacząć od nowa
I cofnąć czas
By naprawić przeszłość'
Underneath it all

Siadłam na ławce przed szkołą , lekcje już się zaczęły ,ale mnie to nie obchodziło. Miałam dość bycia traktowaną jak powietrze.
Właśnie w tej chwili postanowiłam się zmienić.
Zaczęłam płakać i nagle poczułam czyjąś dłoń na moich plecach.Szybko przetarłam oczy i spojrzałam w bok.
Stał tam Christof , który patrzył na mnie zmartwiony.
Usiadł obok mnie.
-Ej , nie płacz-Powiedział szeptem-Nie jest tego wart.
Spojrzałam na niego smutno.
-Wiem - wyszeptałam.
Nim się spostrzegłam byłam już w jego silnych ramionach.
Właśnie teraz tego potrzebowałam , przyjaciela.
-Lepiej?-Spojrzał mi w oczy.
Uśmiechnęłam się , tak było lepiej.
-Dzięki , ja już wrócę do domu-Powiedziałam-Nie mam ochoty siedzieć w szkole.
-Odprowadzę cię-Zaproponował.
-Nie , zaraz zaczyna się zebranie.-Przypomniałam mu.
Kiwnął głową i wstał z ławki , przytulił mnie i szepnął 'będzie dobrze'.Nawet nie zauważyłam kiedy wrzucił mi coś do kieszeni.
Wolnym krokiem wrócił do szkoły ,a ja zabrałam mój rower i wróciłam do domu.
Jeszcze wtedy nie wiedziałam ,że ktoś nas obserwuje.

-----------------------------------------------------
Przepraszam ,że takie krótkie ;C

Jak myślicie co Christof wrzucił do kieszeni Ellen?
Czy właśnie ta rzecz sprawi kłopoty?
Kto obserwował przyjaciół?
 

 
''Jeśli chcesz poznać człowieka,
patrz, jak traktuje podwładnych,
a nie równych sobie.''
-Harry'ego Pottera i Czary ognia

Bardzo zaprzyjaźniłam się z Caroline , wiedziałyśmy o sobie wszystko. Dzisiaj poszłam z nią po szkole do jej domu.Mieszkała w małym , dwupiętrowym ,niebieskim domku.
Drzwi były zamknięte więc uznałyśmy ,że nikogo nie ma.
Caro otworzyła drzwi kluczem , szybko oprowadziła mnie po domu i zaprowadziła do salonu.
-Rozgość się-Powiedziała z uśmiechem-Zaraz wracam.
Pobiegła na drugie piętro.
Nagle usłyszałam hałasy dobiegające z kuchni , zabrałam pilot. Tak , jak co załatwię włamywacza , pilotem.
Mój tok rozumowania, Masakra.
Wolno podkradłam się do drzwi kuchni.
Spojrzałam do środka kuchni , stał tam czarnowłosy mężczyzna , niestety był odwrócony tyłem i nie zobaczyłam jego twarzy , podkradłam się do niego i zamachnęłam się.
Nagle chłopak odwrócił się i złapał mnie za rękę.
-Wow.Zamach na mnie w moim własnym domu-Powiedział z sarkazmem i puścił moją rękę.
-Przepraszam-Powiedziałam cała czerwona-Jestem Ellen , koleżanka Caroline.
Uśmiechnął się kpiąco.
-Jestem Christof , brat Caro ,miło mi cię poznać.
Do kuchni weszła Caroline.
-Widzę że już poznałaś mojego sarkastycznego braciszka.
Powiedziała i nalała sobie soku pomarańczowego.
-Tak , myślałam ,że twój brat to włamywacz i ...
-Chciała mnie zabić pilotem.-Dokończył ze śmiechem.
Caro spojrzała na nas i zaczęła się śmiać , wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Potem razem oglądaliśmy filmy , było naprawdę fajnie.
Dowiedziałam się ,że brat Caro ma 21 lat , nie pracuje i lubi marchewki.Jutro też przychodzi zamiast mamy Caroline na zebranie.
Wróciłam do domu o osiemnastej.Mama siedziała w ogrodzi ,mój brat czytał , siostry nie było , więc musiałam znaleźć sobie coś do roboty.
Obkułam się ze wszystkiego , zjadłam kanapkę z masłem orzechowym i położyłam się spać.

Następnego dnia wstałam wcześnie , zrobiłam sobie kucyka,ubrałam czerwoną bluzkę i getry.
Umyłam zęby i zjadłam jabłko.
Wyjrzałam przez okno , pogoda była bajeczna więc zabrałam rower i pojechałam do szkoły.
Trzy pierwsze lekcje minęły mi szybko.
Była przerwa stałam na korytarzu i wpatrywałam się w ideał chłopaka - Angelo.
Nagle zniknął mi z oczu więc zabrałam plecak i zaczęłam iść przez korytarz i Bum!
Wpadłam na coś twardego ..odrzuciło mnie na ziemię.
To był Angelo i wtedy gdy myślałam ,że poda mi rękę , on powiedział...
-Uważaj jak łazisz łamago.-Zaczął się śmiać.
Wtedy gdy w oczach stanęły mi łzy usłyszałam głos brata Caro
-Nie mówi się tak do kobiet , cioto-Powiedział i pomógł mi wstać.
Angelo mruknął coś pod nosem i poszedł.
Upokorzona wybiegłam ze szkoły ,ale nie zdawałam sobie sprawy ,że ktoś poszedł za mną...

-----------------------------------------------------
Jak myślicie kto poszedł za Ellen?


Wyobrażenie Christofa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tej nocy nie spałam , dręczyły mnie koszmary.
Zapamiętałam tylko jeden sen ,on nie był taki zły.
Stałam w pustce za mną stała Cass ,a przede mną dziewczyna w kapturze.
Nagle poczułam okropny ból , Cass wbiła mi nóż w plecy i znikła. Dziewczyna w kapturze wypowiedziała słowa ...


'Przyjaciółko moja , choć do mnie.
Nie obawiaj się wroga , bo wróg słaby jest.'


Rozejrzałam się , nikogo poza nami nie było.


'Tak,mówię do Ciebie , bratnia duszo ma.
Miłość już u serca bram czeka.'


Zaczęłam iść w jej stronę , nie bałam się jej.
Obróciła się , stała teraz przede mną piękna brunetka o fioletowych oczach i znowu zabrała głos.


'Usłyszysz dzwonek , usiądziesz ,a nim znowu wstaniesz zyskasz nową przyjaciółkę'.


I wszystko się rozpłynęło.
Och , gdyby ten sen był prawdziwy.
*No , może poza tym nożem w plecach.*
Wstałam z ociąganiem , ubrałam się wolno i poszłam do łazienki.Włosy związałam w kucyk , umyłam zęby i zbiegłam do kuchni.
Nikogo w niej jeszcze nie było więc zjadłam samotnie płatki z mlekiem i napisałam na kartce
'Mamo , dzisiaj przejdę się na piechotę do szkoły
Ellen'
Wyszłam z domu , mimo iż plecak ciążył od nadmiaru książek , ja nie zwracałam na to uwagi i rozmyślałam o moim śnie.
Doszłam do szkoły kilka minut przed lekcjami ,na szczęście w ostatniej chwili zdążyłam wejść do sali biologicznej.
Usiadłam i wypakowałam się , rozejrzałam się po sali.
Do sali weszła nasza nauczycielka biologi.
Nazywała się Magdalena Fracz była niską kobietą o krótko ściętych ,brązowych włosach. Miała szczupłą sylwetkę i często ubierała spódnicę.
Pani Fracz rozejrzała się po sali jakby kogoś szukała.
Nagle do sali wpadła ruda dziewczyna.
Była ubrana w czarną bluzę i leginsy , oraz czerwone trampki.
-Przepraszam za spóźnienie-Powiedziała uprzejmie do P.Tracz i stanęła na środku-Nazywam się Caroline i będę od dzisiaj chodziła z wami do klasy-Powiedziała z wielką odwagą i usiadła obok mnie.
Wszyscy patrzyli na nią zdziwieni , nawet Cass zamurowało.
-Umm.. Tak , przeczytajcie rozdział trzeci z książki.
Otworzyłam książkę i zaczęłam czytać ,ale nagle przerwała mi Caroline.
-Jak się nazywasz?-Zagadnęła.
-Ella-Powiedziałam nieśmiało.
Ona na to uśmiechnęła się ciepło.
-Oprowadzisz mnie po szkole na przerwie?
-Chętnie , masz ładny akcent.
-Dzięki , wychowałam się we Włoszech-Powiedziała szeptem.
-Mieszkasz gdzieś w okolicach szkoły?-Tym razem zagadnęłam ja.
-Tak , może przyszłabyś do mnie jutro po szkole?
Skinęłam głową i dodałam ..
-Ostrzegam nie jestem popularną osobą , wręcz kujonem klasowym.-Ostrzegłam-Jeśli chcesz mieć życie w tej szkole to zacznij mnie olewać.
-Och, nie ważne-Powiedziała i wzruszyła ramionami-Wolę ciebie niż tą pustą lalę-Pokazała na Cass.
-Przyjaźń?-Zapytałam i wyciągnęłam w jej stronę rękę
-Przyjaźń.-Powiedziała i podała mi rękę.
Uśmiechnęłam się i zaczęłam czytać książkę.
Nagle zadzwonił dzwonek ,a mój sen się spełnił.



Miłej Wielkanocy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Obudziłam się w szpitalu , z nosa już krew się nie lała i nawet nie bolał.
Przy moim łóżku stała moja mama , nie wiem czy martwiła się , czy była zła ,że przerwałam jej prace w ogródku.
Gdy dostałyśmy wypis z ociąganiem dowlokłam się do auta , z moim nosem na szczęście nic się nie stało , po za tym ,że przez kilka dni będę wyglądać jak klaun z czerwonym nosem.
-Co ci się znowu stało? - zapytała mama z troską.
Moja mama była ładną czarnowłosą kobietą z niebieskimi oczami.
Zawsze taka była na zdjęciach ze szkoły miała wielu adoratorów.
Ockneęłam się z transu.
-No ... Ta Cassandra uderzyła mnie piłką w twarz-Powiedziałam i po cichu dodałam-Niechcący.
-Zawsze jak ci się coś dzieje to jest to winą Cass-Powiedziała mama- A tak się lubiłyście w podstawówce.
Na to pytanie ,a raczej stwierdzenie nie odpowiedziałam , fakt przyjaźniłam się z Cassandrą całą podstawówkę , przyjaźniłam się z nią i jej bratem Kaspianem , był od nas starszy o rok.
Lubiłam go , on mnie też ,a swoją siostrę kochał do szaleństwa , tak jak ona go.
Pojechaliśmy całą trójką na obóz do Grecji.


*Retrospekcja*
-Może zagramy w butelkę- rzucił Kaspian.
Zgodziłyśmy się i z uśmiechem jako pierwsza zakręciłam butelką.
Pech chciał ,że wypadło na Kaspiana.
-Pytanie czy wyzwanie- Zapytałam.
Mogłam się domyślić ,że jak to chłopak wybierze 'Wyzwanie'
-Wejdź do wody , co najmniej dwa metry od brzegu.
Mieliśmy ,akurat wolną godzinę więc mogliśmy robić co chcieliśmy.
My wybraliśmy siedzenie na plaży było około siedemnastu °C ,a pogoda była paskudna.
Mimo to Kaspian wszedł do wody i nagle przyszła wielka fala , potem kolejne.
Krzyczałyśmy - nie słyszał.
Zawołałyśmy ratownika ,a gdy spojrzałam na Kaspiana był już pod wodą - dusił się.
Cass chciała biec na ratunek swojemu jedynemu bratu ,ale złapałam ją tak mocno.
-Puszczaj mnie!-Wołała-On umiera!
Płakałyśmy razem widziałyśmy jak umiera ,ale nic nie zrobiłam.
Tego dnia z przerwy godzinnej wróciłyśmy z ratownikiem ,który niósł ciało naszego przyjaciele.Przez kolejne dni nie wychodziłam z pokoju , widziałam jego roześmianą twarz gdy wchodził do wody ,a potem gdy woda mi go zabrała.
ON ZGINĄŁ PRZEZE MNIE.


Wysiadłam z auta i pobiegłam do pokoju.
Tego dnia miałam dość wszystkiego ,a w głowie ciągle huczały mi słowa 'On zginął przeze mnie.'

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Dziękuję serdecznie , za te komentarze pod ostatnim opowiadaniem.
Dzisiejszy rozdział krótki ,ale tłumaczy dlaczego Cassandra tak nie lubi naszej Ellen ,ale czy to jedyny powód?

*Wyobrażenie Kaspiana w wieku 17 lat jako anioła*

 

 
Jest poniedziałek , kolejny dzień w piekle czas zacząć.
Budzi mnie okropny pisk.
Brzmi jak pisk mojej 15 letniej siostry - Adele , zaraz ... przecież to jej pisk!!
Otwieram szybko oczy i zrywam się z łóżka , nasuwam na swoje blade stopy różowe papcie i zakładam okulary.
Biegnę w stronę potwornego hałasu.
-Co tu się dzieje?
A moim oczom ukazuje się moja siostra z kosmetyczką mamy w ręce , dobijająca się do zajętej łazienki.
-Ten gnojek nie chce wyjść!-Mówi oburzona Adele i z całej siły wymierza kopa w drzwi łazienki.
-Ejj , uspokój się ten 'gnojek' to twój brat.-Upominam ją na co ona pokazuje mi środkowy palec , pukam do drzwi i mówię spokojnie ,ale stanowczo- Wyjdź już Tom , proszę.
Drzwi otwierają się ,a zza nich wyłania się Tom - mój 9 letni brat.
Adele obrzuca go morderczym spojrzeniem ,a ten nie zważając na to idzie do swojego pokoju.
Moja siostra już rusza do drzwi ,ale zatrzymuję ją.
-Nie , nie pomalujesz się - wyciągam rękę po kosmetyczkę mamy- Oddaj mi ją
-Och , Ellen mam już piętnaście lat!-robi maślane oczka-Proszę.
-Masz DOPIERO 15 lat ,ja się nie maluję.
Mruczy pod nosem 'I dlatego jesteś taka brzydka' - udaję ,że tego nie słyszałam i zaczynam wyrywać jej kosmetyczkę.
Nagle Adele zaczyna wrzeszczeć i puszcza kosmetyczkę ,która zostaje w moich rękach.
Nagle do holu wpada mama i widzi tę scenę.
-Co tu się dzieje -Pyta surowym tonem.
-Mamusiu , Ellen ukradła twoją kosmetyczkę i chciałam jej ją zabrać ,ale...-I w tym momencie moja kochana siostra scenicznie zaczęła pochlipywać.
-Och,kochanie idź już do łazienki.
Mama całuje Adele w czoło ,a ta zamyka się w łazience.
-Wstydź się!-Mówi moja matka , lodowatym tonem.
Zabiera mi kosmetyczkę i idzie do kuchni.
Wracam załamana do pokoju i zakładam jeansy , oraz sweterek.Czarne włosy wiążę w niedbały kok i wtedy patrzę w lustro.
Widzę dziewczynę z dużymi zielonymi oczami - które były by ładne gdyby nie cienie pod nimi.Usta są pełne , w kolorze malin.Trądzik rozlany po całym czole - jest dowodem mojego niezdrowego odżywiania.
Mam kilka zbędnych kilogramów i obgryzione paznokcie.
Z dołu dobiegło wołanie 'Za 5 minut wyjeżdżamy' , więc szybko myję zęby , łapie plecak i biegnę do auta.
Siadam z tyłu i patrzę na mój dom.
Jest to duży budynek złożony z trzech pięter , ściany ma koloru morelowego , a dach jest czerwony.Otacza go duży ogród , w którym rośnie wiele rodzajów kwiatów.
Dopiero gdy mój upierdliwy-ojczym włącza radio , odpływam.

Każdy chyba to przeżył, chociaż raz
Gdy po latach odbywa się szkolny zjazd
Jadę wiec w rodzinne miejsca,
nasza szkoła była przecież najlepsza

Z mojej klasy był prawie cały skład
w dobrej formie po mimo upływu lat
Ktoś fryzjerką ktoś biznesmenem jest
oraz ty jak mogłem pominąć cię

Byłaś w szkole całej najpiękniejsza
Do dziś mam wszystkie twoje zdjęcia
Na zajęciach wzrok wpatrzony w ciebie miałem
Chociaż byłem największym chuliganem

W miedzy czasie ja zostałem gwiazdą RnB
Chociaż w klasie nie postawiłby na to nikt
W starej szkole rozdaje autografy
Patrzę na ciebie a ty……*
I w tym momencie auto zatrzymuje się przed dużym,starym budynkiem - tak to moja szkoła.
Wysiadam szybko mówiąc 'Pa' i biegnę do szatni , póki co jest jeszcze mało ludzi , więc w spokoju przebrałam buty , odłożyłam kurtkę i poszłam pod salę sportową.
Wyciągnęłam książkę do Polskiego i zaczęłam czytać.
Ludzie powoli zbierali się przed salą ,aż zadzwonił dzwonek.Przebrałam się szybko w strój i poszłam na salę.
Gdy wszyscy już się zebrali Pani zabrała głos.
-Dzisiaj siatkówka-dziewczyny zaczęły się uśmiechać- dokładnie atak ,ale ostrzegam jest trudny!
Cassandra i jej świta składająca się z Loli,Kate i Blanki zaśmiała się - No tak dla Pani 'perfekcyjnej' nie ma nic trudnego.
Zrobiłyśmy szybką rozgrzewkę ,a potem zabrałyśmy piłki do siatki.
Yey!Uwielbiam ten sport *żartowałam*
Pani pokazała nam kroki i kazała się ustawić naprzeciwko siebie.
Pech chciał ,że cholerna Cassandra stanęła tuż przede mną i wyszeptała
-Powodzenia-Włożyła w to tyle jadu ile mogła.
Poszła na drugą stronę boiska , obróciła się i posłała mi kpiący uśmieszek.Pani zagwizdała dając znak ,żebyśmy ruszali.Szło mi bardzo dobrze - jak na moje dotychczasowe umiejętności , ale oczywiście jak to ja musiałam coś zepsuć.Piłka dziwnym trapem trafiła w tył pleców Cass.
Obróciła się.
Szlak , ja to mam pecha.
Była zdenerwowana , jej oczy błysnęły złowrogo ,a ja dalej patrzyłam jak mnie upokorzy tym razem.
Podniosła moją piłkę i zaatakowała.
Szkoda tylko ,że piłka trafiła w mój nos.
Oślepił mnie ból i coś ciepłego płynącego z mojego nosa.
To była , krew.
Upadłam na podłogę i usłyszałam tylko nad sobą głos Cass.
-Jeden do jednego.
I zapadła ciemność.

* K.A.S.A. - "Piękniejsza"

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥


Wiem ,że ten rozdział był nudny ,ale to dopiero początek.
Wszystko rozkręci się w 5 rozdziale

I z nudów zrobiłam taki rysunek.
*Wiem , mistrz Painta.*

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Jeden dzień,
Jedna chwila,
Jeden oddech,
Jedno uderzenie serca.
To wszystko jest tak cenne dla tych którzy cię kochają.
No właśnie ... a co jeśli nikt cię nie kocha?
Tata zaginął.Matka olewa od 2 lat - od kiedy w jej życiu pojawił się inny facet ,ale od czego ma się rodzeństwo ,które co chwile na ciebie donosi i dobija głupimi uwagami.Nie mam przyjaciół.
Tak , tak właśnie wygląda moje życie.

Do dupy , nie?

Teraz siedzę w wannie i rozmyślam czy się nie utopić.
To nie była by taka zła śmierć , więc zanurzam się w wannie.
Jeszcze jedna myśl trzyma mnie przy życiu.
Mój perfekcyjny książę , Angelo.
Wynurzam się więc szybko i biegnę na spotkanie z przeznaczeniem.


♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Opowiadanie będzie o 17 letniej Ellen - typowej kujące , której rodzina -jak sama twierdzi nie jest normalna.
Ojciec zaginął,matka ją olewa,ojczym traktuje jak obcą osobę , a rodzeństwo ciągle wbija jej nóż w plecy.
Czasem pomaga jej babcia,która miewa zaniki pamięci.
W szkole też nie ma łatwo.
Nie ma przyjaciół i trzyma się z boku , w dodatku życie uprzykrza jej Cassandra(Selena Gomez) - 'perfekcyjna'pani kapitan drużyny siatkówki.Jej życie uczuciowe ,a raczej jego brak unieszczęśliwia ją jeszcze bardziej.Bo od kiedy to Angelo(Ross Lynch) dorósł - jej serce należy tylko do niego.
Czy jej życie odmieni się?


Co myślicie?
Zapraszam do czytania.<3